sobota, 27 grudnia 2014

Postanowienia noworoczne- reaktywacja.

   Święta się skończyły. Są uwieńczeniem naszego udanego, lub nie, roku. Zaczynamy sporządzać podsumowania, snuć refleksje i zestawiać bilanse naszych ostatnich 12 miesięcy. Z reguły pojawiają się tam elementy, z których nie jesteśmy do końca zadowoleni i nad którymi chcielibyśmy popracować. Właśnie wówczas pojawia się tradycyjne: od nowego roku zaczynam/będę ... Dlaczego 1 styczeń jest lepszym momentem na zmiany niż np. 13 kwiecień? Nie ma na to sensownej odpowiedzi, poza czynnikami psychologicznymi. Nowy rok=nowy ja.



    Niestety nasze plany często wyparowują już z sylwestrowymi bąbelkami, zanim zdążyliśmy je skonfrontować z rzeczywistością i naszym charakterem. Przyczyn może być wiele, lecz kilka z nich jest powielanych najczęściej. Przede wszystkim musimy szczerze z samym sobą ocenić swoje niedoskonałości, które można realnie poprawić. Nie ważne czy jest to palenie papierosów, sylwetka, skłonność do zakupowego szaleństwa, czy niepunktualność. Obiektywizm z samym sobą to dobry start w dalszej ewolucji.

   Zanim ponownie przystąpimy do podejmowania naszych corocznych wyzwań, należy wyodrębnić nasze sztandarowe wymówki. Niska temperatura odciąga mnie od biegania, więc kupuję odzież termiczną. Spóźnialstwo zwalczam rozpisanym terminarzem i głośnym budzikiem. Musimy wyeliminować drobne utrudnienia, bo to właśnie one stanowią przeszkodę w robieniu rzeczy wielkich. 
    Bardzo często nasze postanowienia zaczynamy od niewłaściwej strony. Idziemy do sklepu po drogi komplet stroju sportowego, wykupujemy terapie antynikotynowe, inwestujemy w zaawansowane urządzenia. Bez odpowiedniej motywacji sam strój za nas nie pobiegnie, od półrocznego karnetu nie urosną nam mięśnie, a przepyszny papieros po sesji u lekarza wyrządza nam taką samą krzywdę jak przedtem. Nie będziemy oszczędniejsi, gdy zaczniemy kupować tańsze głupoty. Niektóre rzeczy są nam po prostu w ogóle nie potrzebne.
    Dobrze jest nazwać nasze niedoskonałości po imieniu. Napisz na kartce np. swoją wagę i wymiary z dnia 1 stycznia i ile realnie chcesz stracić/zyskać np. za pół roku. Zapisz ile papierosów spalasz dziennie, a ile jesteś w stanie ograniczyć. Niech Twoi znajomi widzą nad czym pracujesz, nie wstydź się. Ty walczysz!
    Zmiany zaczynamy od stopniowego badania samego siebie. Chcąc się zdrowo odżywiać nie musimy od razu robić zakupów wyłącznie w sklepach eco. Większa selekcja żywności i wprowadzanie zdrowszych zamienników pozwoli nas wprowadzić w świat nowych smaków, nie koniecznie gorszych. Diametralne zmiany mogą nas szybko zniechęcić. Chcesz poprawić sylwetkę, to wyjdź na zewnątrz w starym dresie i przebiegnij się przez 5 minut. Spodobało się? Pojutrze niech to będzie 7 minut. Po miesiącu podoba mi się jeszcze bardziej, więc idę do sklepu po fajne spodnie, by zwiększyć komfort i prezencję.Gdy czujesz, że robisz w domu regularnie pompki i przysiady to znak, że sumiennie zacząłeś pracę nad własnym ciałem. To czas na zakup karnetu i większe wyzwania.
    Oczywistym jest, że poza sukcesami mogą pojawić się porażki. Musisz się z tym pogodzić i mieć plan awaryjny. Drobne niepowodzenia to czas na wprowadzenie zmian i dalsze samorealizowanie się. Gdy po miesiącu bez papierosa i zapalasz go ponownie, powiedz sobie: jakie to niedobre, jak ja to mogłem wdychać przez lata. Walcz dalej i bądź jeszcze ostrożniejszy.
    Pierwsze małe sukcesy to znak, że idziemy w dobrym kierunku. Postanowienia noworoczne to nie są preteksty do sylwestrowych toastów, tylko próby zmiany na lepsze.
Dlatego od 1 stycznia bądźmy lepsi!!! Czego życzę Wam Sportstajlerzy i sobie.       
         

środa, 10 grudnia 2014

Zimowy Spartan Race tuż tuż!



     Jeśli już w ogóle kojarzy się wam dyscyplina zwana Spartan Race, to zapewne macie przed oczami ludzi w lekkim sportowym stroju przybrudzonych błotem. Co się stanie gdy zmienimy porę roku, dodamy do hektolitrów błota śnieg i ubierzemy uczestników nieco cieplej? Otrzymamy zimowy Spartan Race. Słowacka Jasna podjęła się organizacji tego wyzwania. Będzie to klasyczny Spartan Sprint, czyli 3 mile + 15 przeszkód. Śnieg i niska temperatura sprawią, że na pewno oddychanie sprawi nieco więcej trudności, a nawierzchnia będzie nieco bardziej śliska. Ale chyba nikt nie oczekiwał, że bieg mający w nazwie Spartan będzie łatwy. Obecna aura pogodowa w Polsce sprzyja treningom na zewnątrz, więc można śmiało szlifować formę. Trzeba się spieszyć z optymalną dyspozycją oraz z zapisami bo Jasna Spartan Sprint odbędzie się 24 stycznia. Zapisu dokonuje się na stronie  spartan-sprint SK. Mam nadzieję, że pojawi się tak jak najwięcej Polaków, by nasz kraj istniał w dyscyplinie dla prawdziwych twardzieli i twardzielek. Ja niestety, z moją obecną formą, a raczej jej brakiem (te przewrotne zdrowie) liczę, na jakiś udział w okresie wakacyjnym.
Arooooooo

środa, 3 grudnia 2014

Wiek metaboliczny- Czy warto go znać?

 Wiek metaboliczny jest liczbową oceną naszej kondycji i stanu organizmu. Określa też jakość naszego metabolizmu. Wszystko służy ocenie, czy dbamy o nasze ciało, czy też nie. Pomiaru dokonuje analizator składu ciała, najczęściej pod postacią zaawansowanej technicznie wagi. Urządzenie wysyła niski sygnał elektryczny, który przenika nasze ciało, by pozyskać interesujące nas dane. Jakie dane możemy uzyskać:
- waga ciała (jak to na wadze)
- udział tkanki tłuszczowej
- dzienne zapotrzebowanie na kalorie
- zawartość masy kostnej 
- zawartość wody 
- i upragniona masa mięśniowa
- uzyskujemy również obliczony wskaźnik BMI (Stosunek masy ciała do wzrostu), oraz wspomniany wiek metaboliczny

   Podane wyniki są efektem matematycznych obliczeń, a wiec ich wyniki nie wszyscy uważają za obiektywny wskaźnik naszej nadwagi, lub niedowagi. Wiek metaboliczny jest sposobem na określenie formy naszego ciała. Gdy jego wynik jest wyższy od naszego wieku rzeczywistego, jest to sygnał, że dieta i trochę ruchu naszemu ciału by się przydały. Warto również dokonywać tego typu analiz cyklicznie. Osoby trenujące mogą kontrolować postępy (lub ich brak). Czy nasza masa mięśniowa wzrasta, kosztem tłuszczyku. Czy dobrze nawadniamy nasz organizm.  W zależności od wyników, możemy dostosowywać naszą dietę i plan treningowy.
  Ja miałem przyjemność dokonania jednorazowej analizy składu ciała, ponieważ była gratis do karnetu na siłownie. Na studiach sporo czasu poświęcaliśmy na analizy takich wyników, lecz nigdy wcześniej nie testowałem tego na sobie. Większość znajomych mi mówi, że wyglądam na nieco młodszego niż jestem, co napawa mnie raczej radością, lecz nie wiedziałem czy analizator będzie miał takie samo zdanie. Wyniki okazały się prze śmieszne i zaskakujące. Mam 27 lat (i jestem stary), a wiek metaboliczny wyniósł 14 lat. Jak to możliwe pomyślałem. Otóż tkanka tłuszczowa wyniosła 9,5%, a tkanka mięśniowa była również na wysokim poziomie w stosunku do masy całkowitej. Kurde, ale 14 lat to nieco dziwne. Tak to jest, gdy o twojej formie stanowi wzór matematyczny.
  Podsumowując. Warto znać te liczby, by mieć ogólny obraz stanu naszego ciała, lecz nie jest on obiektywnym na 100% wskaźnikiem. Życie to nie tylko liczby, lecz przede wszystkim czyny i osobowości i to one są najważniejsze. Warto jednak sobie pomagać, gdy technologia daje takie możliwości.     

piątek, 28 listopada 2014

Narodowy Spis Biegaczy- raport 2014 opublikowany!


   Jest już nas w Polsce ponad 60 tysięcy. Są to biegacze zadeklarowani na Polska biega, bo praktykujących tę dyscyplinę jest znacznie więcej. Ale do rzeczy. Właśnie na maila dostałem świeży raport, sporządzony na podstawie ankiety wypełnionej przez biegaczy na Polska biega. 95 stron jakże motywujących i dających radość statystyk i wniosków. Najważniejszym wnioskiem, który można wysnuć na jego postawie jest to, że w biegowej Polsce jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
   Liczba biegaczy rośnie, szczególnie w miastach, choć wieś również notuje stały i duży progres. ludzie coraz bardziej przywiązują się do aplikacji biegowych innych tego typu gadżetów. Ja osobiście nie jestem ich fanem, lecz powodowane jest to wyłącznie względami bezpieczeństwa. Po prostu z moim roztrzepaniem, biegnąc i zaglądając do telefonu, zaraz wbiegłbym pod samochód. Choć znając mojego farta, to nic by mi się nie stało, tylko bym wpadł do kałuży.
   Bieganie staje się coraz bardziej świadome i modne. Ludzie dbają o zdrowie, łącząc przebieżki z racjonalnym żywieniem. Sylwetka jest tego doskonałym bonusem. Biegacz to już nie jest dziwak, któremu się nudzi w domu. Parki i chodniki, są pełne tych pasjonatów. Sklepy wychodząc na przeciw zapotrzebowaniu kuszą sportową odzieżą, co za tym idzie angażują się w promocję sportowego ducha. Ta forma treningu już otwarcie uznawana jest jako zdrowy narkotyk dostarczający endorfin na jakże rożne, często ciężkie dni.

   W biegowym raporcie jest mnóstwo statystyk których nie będę przytaczał, bo od tego jest wspomniana praca portalu Polska biega. z tego miejsca im gratuluję dobrej roboty. Ja natomiast
mogę się cieszyć, że ludzie chcą pracować nad sobą, zamiast dołować się otaczającym czasem nas bagnem. Jest zbyt wiele fajnych rzeczy na świecie, by sobie zaprzątać głowę tymi złymi. Ja ostatnio zaniedbałem swoje bieganie, ale zwalam całą winę na pogodę. Każda wymówka jest dobra, ale nadrabiam innymi ćwiczeniami, żeby zamiast upragnionego kaloryfera nie zrobił się bojler. Jak to mawiał Pan Kleks: "biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu, w ruchu wypoczywać", a kto stoi w miejscu, cofa się. Więc więcej ruchu moi drodzy!!!      
 

niedziela, 9 listopada 2014

Liebster Award zawitało u SportStajlera

Mam zaszczyt kontynuowania zabawy pt. Liebster Award za sprawą http://agnieszkasportygirl.blogspot.com/ . Dziękuję Ci bardzo Agnieszko! Nie ukrywam, że dopiero po otrzymaniu nominacji dowiedziałem się o istnieniu tej akcji. Takie zadawanie sobie pytań to fajny sposób na zacieśnianie blogerskich więzi, więc czym prędzej zabieram się za odpowiedzi na pytania.

Względem formalności przypominam zasady:
- odpowiadam na 11 pytań od osoby, która mnie nominowała
- wyznaczam kolejne 11 osób, którym zadaje nowe pytania i informuję ich o nominacji



Oto pytania dla mnie i odpowiedzi:

1. Kto jest dla Ciebie inspiracją do zdrowego stylu życia?
Największą inspiracją do zdrowego stylu życia, sa osoby, które takiego stylu nie przestrzegają. Staram się uczyć na cudzych błędach. Nie mam jednej osoby stanowiącej dla mnie inspiracje.
  
 2. Jaka jest Twoja ulubiona zdrowa potrawa?
Naleśniki ze szpinakiem
 

3. Co Cię motywuje do działania?
Panująca wszędzie normalność, od której staram się uciec. Nie chcę po prostu przeżyć swojego życia.
 

4. Co lubisz robić gdy nie ćwiczysz?
Oglądam amerykańskie seriale, albo jem. Aha i myślę o ćwiczeniach. a gdy czas na to pozwala to staram się zrobic coś nieszablonowego, żeby samego siebie zaskoczyć.
 

5. Jakie jest Twoje ulubione ćwiczenie?
Po prostu kocham pompki we wszystkich możliwych wariantach.
 

6. Jakie masz cele na rok 2015?
Chcę wyjść na prostą w sferze zawodowej, jak i treningowej, bo ten rok był nienormalny jakiś.

 7. Z czego najtrudniej było Ci zrezygnować decydując się na zdrowe odżywianie?
Ze słodzenia herbaty. Rok temu aplikowałem 3 łyżeczki, a dzisiaj bez cukru forever!!!
 

8. Gdzie byś się wybrał/wybrała na wymarzone wakacje?
Do lasów amazonki na wyprawę survivalową.
  
9. Jakie jest Twoje ulubione ćwiczenie?
Tym razem bieganie sprintów.
 

10. Czy próbujesz zachęcić do uprawiania sportu osoby z Twojego otoczenia?
Znajomych czasami, wręcz zanudzam tematyką sportową, ale jak nie po dobroci to siłą he he
 

11. Twoja ulubiona książka to?
"Tanatonauci" Bernarda Werbera

Moje nominacje, z tym że wybrałem wyselekcjonowaną trójkę: 
http://trytodesign.blogspot.com/ 
http://motywatorka.blogspot.com/
http://biegowaja125.blogspot.com/

Moje arcy trudne pytania dla nominowanych szczęśliwców:

1. 3 rzeczy, które zabieram na bezludną wyspę to.
2. Motywujący mnie cytat to:
3. Ulubione miejsce gdzie się relaksuję to:
4. Piosenka, która poprawia mi humor to:
5. Nie mam pomysłu, więc to miejsce na Twoje pytanie dla siebie.
6. Nie mogę się doczekać zimy, ponieważ:  
7. Dlaczego piszesz bloga:
8. Smerfy, czy Gumisie.
9. Hobby, poza pisaniem prze ciekawego bloga.
10. Tratatatata następne pytanie.  
11. Pierwsza myśl po otrzymaniu nominacji (może być szczera, bez względu na gościa który mi głowę zawraca)

Pytania poszły w internety. Dziękuję Agnieszce za nominację, w której nie muszę oblewać się wodą. Pozdrawiam Pleć Piękną, którą wyznaczyłem do kontynuacji Liebster Award!!!

czwartek, 6 listopada 2014

Zapuść wąsy dla jaj, czyli męska profilatyka, nie tylko w listopadzie

    
      To nie jest nowy trend powrotu do naszych staroświeckich korzeni. Choć niewątpliwie w listopadzie przybędzie panów z wąsami. Wszystko za sprawą kampanii społecznej pt. "Zapuść wąsy dla jaj",  "Wąsopad", czy z angielskiego "Movember"(Wąsy-listopad, Moustache-November). Akcja polega na przypomnieniu nam facetom, że nowotwory nie atakują tylko płuc palaczy i  kobiecych piersi. Rak prostaty i jąder to niestety nasz męski wróg na wyłączność. Poprzez zapuszczanie wąsów wiele znanych i nieznanych osób stawiło sobie za cel, propagowanie profilaktycznych badań naszych skarbów. Sposób na to jest prosty. Wystarczy ręką delikatnie sprawdzić, czy na naszych jądrach nie pojawiły się odczuwalne zgrubienia, lub czy nie ma jakichś widocznych różnic w ich wielkości. Warto poprosić partnerkę jeśli takową posiadamy, by nam w tym pomogła. Chwalebnym jest też, od czasu do czasu odwiedzić urologa, żeby zbadać się dokładniej. Cel wzniosły, bo ten cichy zabójca zbiera spore żniwo, szczególnie z powodu swej wstydliwej natury. Panowie choroba to nie wstyd, a już tym bardziej profilaktyka.  Z wąsami, czy bez dbajmy o siebie!!!

środa, 29 października 2014

Nauczyć się zwyciężać

    Od najmłodszych lat wpajano nam, że trzeba przygotowywać się na napotkane trudności. W szkole będzie ciężko, a potem na rynku pracy jeszcze gorzej. Umysł karmiony pesymizmem i strachem. Nastolatki myślą o emeryturze, mimo że całe życie przed nimi. Ubezpieczyciel przestrzega cię przed wypadkami, pożarami i kataklizmami. Wiadomości straszą otaczającymi nas morderstwami, wojnami i złodziejami. System edukacyjny ukierunkowuje ludzi na walkę z góry nieuniknionymi porażkami. Cierpienie i porażka jest nam wpajana, jak nauka pisania i czytania. Telewizja emituje programy gdzie ludzie się wyłącznie kłócą, okłamują, zdradzają i wręcz nienawidzą. Negatywna informacja ma nas pocieszyć, że inni mają gorzej, czy pokazać jej nieuniknioność? Społeczeństwo ma to tak bardzo zakorzenione, że sukces jest traktowany jako łud szczęścia i wyjątek potwierdzający regułę. Ludzie sukcesu to odmieńcy, złodzieje, lub oszuści. Margines społeczny traktowany jadem. Pewność siebie to narcyzm, lub nieżyciowa naiwność. Odnoszący sukces, przygotowują się na następującą po nim katastrofę, bo przecież nic dwa razy się nie zdarza. Bardzo często w naszym kraju osoby dokonujące czegoś wielkiego, nie potrafią się odnaleźć, czują się zawstydzone, wręcz podświadomie pragną, by wszystko wróciło do normy.
   Dlaczego w szkołach nie uczą jak się zachować, po zarobieniu pierwszego miliona. Co robić dalej, po zdobyciu złotego medalu w sporcie, lub Oskara za błyskotliwą rolę w filmie. Przecież edukacja powinna być z definicji przepisem na sukces. Zwycięstwo to nie jest wyłącznie efekt ciężkiej pracy, to również stan umysłu, który musi się tam wykształcić dużo wcześniej. Dlaczego najpopularniejszymi życzeniami świątecznymi są "byle by zdrowie było". Życzcie mi trzeźwego umysły, przy wydawaniu moich zarobionych niechybnie milionów! Musimy mieć optymizm i pewność siebie we krwi. Porażka to tylko mały płotek podczas biegu, który wystarczy przeskoczyć, W Twoim liście motywacyjnym największą zaletą jest "umiem zwyciężać". Zamiast główkowania, nad poetyckim hejtem w internecie napisz- dobra robota, chcę ci dorównać i przybić piątkę na kolejnych zawodach. Sukces to nie grzech. Grzech to marnowanie/ukrywanie talentu. Miłość to nie jest wyświechtany slogan. Pasja to droga do zwycięstwa. Zdrowa pewność siebie to radość każdego poranka z tego co nadejdzie, a uśmiech na twarzy to lek na całe zło. Uśmiech to nasz talizman, który przyciąga sukces i dobrych ludzi, a odstrasza niepowodzenia.



      

wtorek, 14 października 2014

Foto trening outdoor

     Uwielbiam niekonwencjonalne sesje treningowe. Poza oczywistymi wymaganiami skuteczności pracy mięśni, kieruje się ucieczką od monotonii. Mamy ciepłą jesień, więc korzystam ile się da z tej przyjaznej aury. Ostatnio testuje na sobie różne warianty treningu inspirując się nieco "skazanym na trening", spartan race, crossfitem i ogólnie rzecz biorąc kalisteniką. Próbuję stworzyć ciekawy i zróżnicowany plan treningowy będący połączeniem tych wszystkich nurtów. Na razie próbuję, testuję, oceniam i wracam powoli do formy. Oto moje kilka fotek z dzisiejszej zabawy z workoutem. Nie są one dziełami sztuki fotograficznej, ale takie są skutki samowyzwalacza i modela przy, którym klisza pęka.








   

czwartek, 25 września 2014

Upadek, więc trzeba się podnieść!

   Tytułem wstępu chciałbym przeprosić, że ostatnio moje teksty były raczej tematami około sportowymi. Nie pisałem o treningu, zdrowym stylu życia itp, a raczej sypałem ciekawostkami, czasami, wręcz przynudzałem. Powodem nie był zdecydowanie brak weny, a raczej brak zdrowia. Coś się w Tomku zepsuło, o treningach nie było mowy, zahaczyłem o szpital, a więc pisania o spostrzeżeniach treningowych nie było sposobności. Długa przerwa w treningach- miałem zakaz, a nawet gdybym chciał to nie miałem siły- strasznie mnie zmęczyła psychicznie. Po dzisiejszym leciutkim treningu wstępnym stwierdziłem, że moje siły są w tak opłakanym stanie, aż się łezka w oku kręci. Mocy mi starczyło na pół godziny, a i tak ilość powtórzeń była przeraźliwie minimalna.
   Czas na nowy start. Treningi jakbym zaczynał od nowicjusza. Nic się nie stało, Tomaszu nic się nie stało! Choćby świat się walił, los byłby marny, jestem niezniszczalny. Po tak długiej przerwie motywacja aż kipi, natomiast głód do dawania sobie wycisku jest olbrzymi. Nie można się załamywać, a taki kop w tyłek od losu to płachta na byka. Na byka o imieniu Tomek. A Tomek się nie poddaje. Co to w ogóle znaczy "poddaje"?
   PS. Obiecuję, że kolejne posty będą ciekawsze i lepsze jak i sam autor!!!   

niedziela, 14 września 2014

Medytacja- Warto? Wypada? Co to w ogóle jest?

   

       O medytacji do niedawna wiedziałem niewiele, a duża cześć wiedzy o niej pochodziła ze skrawkowych informacji przesiąkniętych stereotypami. Nie miałem natomiast złej opinii o niej. Pokojowość praktykujących medytację zawsze budziła mój szacunek. Ostatnimi czasy miałem przyjemność wygrać książkę pt."Medytacja w życiu codziennym" Macieja Wieloboba. Nie jest moim celem recenzowanie tejże pozycji. Moim zamiarem jest przedstawienie kilku niewątpliwych zalet takich praktyk i związanych z nim stylem życia. Nie użyłem słowa religia, gdyż medytacja nie wiąże się ze zmianą wyznania. Zasady jakie wyznaje, utwierdzają się w tym co głosi niemal każda religia. Medytacja a dokładniej sufizm uniwersalny kultywuje dobro, miłość, spokój. Ja osobiście traktuję ją jako dodatkowy duchowo- fizyczny trening uzupełniający mój katolicyzm. Zawiera w sobie zestaw zasad, ćwiczeń, porad jak być lepszym człowiekiem, zarówno w sferze wewnętrznej jak i zewnętrznej. Praktykując medytację nabywamy umiejętności odpowiedniego oddychania i koncentracji, które pomagają nam w skupianiu się na postawionych celach. Organizm staje się ostoją spokoju, gotową do pełnej orientacji na działanie. Człowiek umiejący sobie radzić ze stresem, problemami i zdolnym do miłości świata i ludzi jest gotowy osiągać najwyższe cele. Koncentracja i odpowiedni oddech jest niesłychanie ważny w treningu. W połączeniu z jogą nasze ciało może stać się okazem piękna, zdrowia i harmonii. Ja dopiero zaczynam. Nie wiem czy jest to moja chwilowa fascynacja i chęć badania nieznanego, czy tęż sposób na dalsze życie. Jest za to z pewnością ciekawy odłam kultury Azji i sposób na wykrzesanie z naszego ciała i ducha jeszcze więcej możliwości, co bardzo mi się podoba.             

czwartek, 4 września 2014

UFC, czyli MMA z górnej pólki.


    UFC- Ultimate Fighting Championship. Najpotężniejsza amerykańska federacja MMA na świecie. Skąd ta pewność? Największe pieniądze, najlepsi zawodnicy, ogólnoświatowy zasięg gal, to tylko niektóre superlatywy przemawiające za jej prymatem. Za jej wielkością przemawia również historia. W 1993 roku grupa ludzi postanowiła zorganizować innowacyjny turniej w którym zmierzyli by się reprezentanci odmiennych sztuk walki. Ośmiu zawodników zdecydowało się na walki w oktagonie bez podziału na kategorie wagowe, brak zasad (ciosy w krocze, kopniaki w głowę dozwolone), drzewkowy system turnieju i nieograniczony czas walki tzw. do upadłego. Skonfrontowali się min. sumita, kickbokserzy, bokser. Sensacją turnieju okazał się zawodnik brazylijskiego jiujitsu, którego sprowadzenia do parteru były zaskoczeniem i nikt nie znalazł na nie recepty. Brazylijczyk Royce Gracie został pierwszym triumfatorem i legendą UFC. To on właśnie wyznaczył trendy rozwoju mieszanych sztuk walki. Walka w parterze stała się nieodzownym elementem szkolenia kompletnego zawodnika MMA. W trakcie kolejnych gal zasady ulegały zmianom, aby ograniczyć ryzyko poważnych urazów i uatrakcyjnić formułę gal. Ograniczenie czasowe, zakaz ciosów w krocze i kopniaków lezącego zawodnika w głowę ucywilizowały tę dyscyplinę.



    Obecnie federacji przewodzi Dana White, który zabiega, by każda gala była widowiskowa, a niektóre zawitały na nowych rejonach świata. Nie wystarczy tylko wygrać walki, by dostać szansę na kolejną, w tym tę mistrzowską. Poza wynikiem, równie ważna jest widowiskowość potyczki, serce i często krew zostawione w oktagonie. Zawodnicy MMA z całego świata marzą by się zmierzyć w klatce z logo UFC. Dlaczego zatem nasza polska duma Mamed  Khalidov nie chce walczyć dla tej federacji. Problemem na pewno nie są względy sportowe, gdyż umiejętnościami nie ustępuje najlepszym na świecie. Powodem są oczywiście pieniądze. UFC prowadzi politykę zasług tj. nowy zawodnik walczy z innym nowicjuszem za początkowo niskie kwoty. Zwycięzca dostaje kolejne szanse za coraz wyższe sumy. Mamed w polskim KSW ma tak wysokie zarobki, że nie opłaca mu się walczyć za początkowo niskie stawki w Ameryce. Pozostaje tylko pytanie z kim Khalidov ma walczyć w Polsce, bo dorównujących mu umiejętnościami zawodników niezrzeszonych z UFC jest jak na lekarstwo. Na galach amerykańskiej federacji było kilku polskich zawodników, którzy mieli dłuższe, bądź krótsze przygody w oktagonie, lecz żaden nie odniósł większych sukcesów. Obecny rozwój MMA w Polsce może sprawić, że coraz częściej będziemy pukać do federacji Dana White-a. Niewiarygodny poziom gal UFC i z dumą muszę przyznać gal KSW sprawia, że MMA ogląda się, co najmniej równie ciekawie jak tradycyjną Ligę Mistrzów.                    

czwartek, 7 sierpnia 2014

Bear Grylls- Outdoor: Pasja i przygoda- Recenzja

    Spis treści przysparza o skok adrenaliny, a cała książka jest tylko wstępem do szalonych rzeczy. Bear Grylls jest mistrzem inspirowania i wywoływania chęci do małych i dużych wyzwań.


     Książka w największym skrócie jest spisem sportów, przygód i miejsc, które gwarantują wrażenia na lata. Bear przytacza opcje na sporty zimowe, skoki spadochronowe, wyszukane formy wędkarskie, wspinaczkowe. Pojawiają się dyscypliny związane z wodą, jaskiniami, wędrówkami z oczywistym naciskiem na survival. To tylko uogólniona namiastka tego co autor nam oferuje. Każda przygoda jest opatrzona prze ciekawym opisem, poradami i aspektami bezpieczeństwa. Książka jest naszpikowana poradami survivalowymi co jest konikiem autora. Solidna dawka świetnych fotografii i nasycone emocjami opisy sprawiają, że aż chce się kupić bilet i natychmiast wyruszyć w alpejskie góry, amerykańskie stepy, czy plaże Australii. Pozycja  Beara Gryllsa poza skarbnicą przygód, jest solidną dawką  motywacji do działania i stylu życia. Zacytuję kilka zdań wstępu, by oddać ducha tej książki: Oto jest moja rada- żyj odważnie. Mam nadzieję, że ta książka Ci w tym pomoże- sięgnij po nią zawsze, gdy uświadomisz sobie, że chcesz przeżyć kolejną przygodę. Bez względu na to co wybierzesz, przeżywaj to z rodziną lub przyjaciółmi. Wszystko w naszym życiu jest o wiele przyemniejsze, jeśli dzielimy się tym z innymi. Przygoda nie stanowi pod tym względem wyjątku. Te słowa idealnie oddają filozofię tej książki i stanowią swoisty przepis na ciekawe życie. Warto do niej sięgać po inspiracje i odskocznie od czasem monotonnego życia.   

środa, 23 lipca 2014

Wdech i wydech- jakie to proste

   Oddychanie jest niesamowicie ważnym elementem naszego treningu. Pomijając fakt, że dzięki niemu żyjemy, ma on duży wpływ na jakość ćwiczeń. Tlen jest nieodzownym składnikiem przy pozyskiwaniu energii z organizmu, która jest konieczna by trening miał jakąkolwiek wartość.

   Wdech i wydech jest naturalną czynnością, nad którą zazwyczaj się nie zastanawiamy. Trening, jest takim momentem w którym powinniśmy zwrócić nieco uwagi w jaki sposób dostarczamy tlen do naszego organizmu. Oto kilka delikatnych wskazówek, jak jeszcze bardziej poprawić efektywność ćwiczeń poprzez właściwe oddychanie: 
   Bieganie-
- pozwól sobie na naturalny oddech, organizm sam dobierze sobie odpowiedni rytm i tempo. Gdy intensywność biegu jest niska staraj się wdech wykonywać nosem, a wydech ustami. W czasie większego wysiłku ciało samo się upomni o wdech poprzez usta i to jest naturalne. Pobieranie tlenu nosem jest szczególnie ważne zimą, gdyż zimne powietrze zdąży się nieco podgrzać zanim trafi do płuc, co ułatwi nam pozostanie w zdrowiu. 
  Trening siłowy-
- Gdy nasze mięśnie przechodzą w fazę bierną (opuszczamy ciężar) wykonujemy wdech nosem, w czasie fazy czynnej (podnosimy, wyciskamy, wypychamy itp.) wykonujemy wydech ustami. Starajcie się nie dopuścić do sytuacji w której wstrzymujecie oddech by wykonać ciężkie ćwiczenia, gdyż ograniczanie dostęp do tlenu co gwarantuje spadek mocy w dalszej fazie treningu. Powyższą zasadę oddychania stosuje się przy cięższych ćwiczeniach na duże partie mięśniowe. Przy intensywniejszym treningu o dużej ilości powtórzeń pozwól sobie na wdechy ustami. Nos nie mógłby nadążyć z odpowiednim dotlenieniem naszego ciała. Zetknąłem się kiedyś z wersją wykonywania klasycznych brzuszków, gdzie wdech wykonuje się przy skłonie, a wydech przy wyproście. Takie delikatne zamieszanie to nowe bodźce dla mózgu i mięśni współpracujących przy oddychaniu. Warto spróbować przy innych nie zbyt intensywnych ćwiczeniach siłowych.
  Sztuki walki-
- tu polegamy na naturalnych odruchach w oddychaniu. Pamiętaj, że w czasie wyprowadzania ciosu, wykonuj wydech. Częstsze ciosy, to częstszy wydechy.  

W przypadku, gdy stosujesz długie powtórzenia, pozwól sobie na kilka wdechów i wydechów. Nie dopusc do sytuacji, gdzie ćwiczenie jest w trakcie wykonania a ty jesteś czerwony z nabranym powietrzem w płucach jak balon.    

piątek, 11 lipca 2014

Fitness- dlaczego warto...

    Fitness jest moim zdaniem jedną z najlepszych form dbania o piękne i zdrowe ciało. Po pierwsze,  przy odpowiedniej intensywności jest idealną formą treningu cardio. Pobudza nasz układ krwionośny, a tkanka tłuszczowa wręcz rwie się, by opuścić nasze ciało. Dobrze dobrane elementy całego układu sesji fitness sprawi, że siła również nie zostanie potraktowana po macoszemu. Miętnie ramion, nóg, pleców i wiele innych pracuje bez obaw, że staniecie się umięśnionymi kulturystkami. Harmonijny rozwój całego ciała gwarantowany. Dodatkowym atutem jest brak nudy i świetna muzyka towarzyszącą każdej sesji fitness. Każdy kolejny trening to nowy układ, inna muzyka, czyli nowe wyzwanie i porcja dobrej zabawy. Fitness samba, rumba, zumba, kizomba, to tylko garstka możliwości jakie daje fitness. W zależności od upodobań tanecznych, muzycznych, poziomu intensywności można sobie wybrać coś dla siebie. Najbardziej zachęcam do ciągłego testowania i zaskakiwania siebie nowymi doznaniami.


    Przeświadczenie, że na fitness przychodzą tylko wysportowane kobiety przy których można wpaść w kompleksy to mit. Wiele z tych sportsmenek kiedyś też było nieco bardziej pulchnych, a na zajęcia przychodzą osoby o rożnym stopniu wtajemniczenia. Zdarzają się nawet mężczyźni. Przyjście na trening i postanowienie walki ze słabościami już na starcie budzi szacunek. Ci bardziej zaawansowani zawsze służą pomocą i życzliwością, nikt się nie wywyższa i w ogóle panuje przyjazna atmosfera.Warto podkreślić, że fitness przewiduje układy odpowiednie dla kobiet w ciąży i seniorów. Odpowiedni dobór ćwiczeń pozwala na bezpieczny trening z uwagą na indywidualne przeciwwskazania. Fajną opcją są treningi we współpracy konsoli z czujnikiem ruch. Trening z trenerem w ekranie tv, który na bieżąco koryguje twoje błędy jest kuszące dla tych lubiących swoje 4 kąty.




    Ja, z racji, że jestem facetem zawsze preferowałem układy proste, z użyciem podwyższonego stepu i obciążników, by trening dawał wycisk. Uwielbiam piłkę fitball i możliwości jakie daje. Mięśnie brzucha, mięśnie przy kręgosłupie i w ogóle zdrowa sylwetka to cele użycia tej gumowej kuli.
    Zapytacie się skąd Sportstajler wie cokolwiek o fitnessie? Trenowałem kiedyś fitness z myślą o trenerskiej przyszłości w tej dziedzinie. Poprowadziłem nawet kilka takich zajęć, lecz przyszłość potoczyła się inaczej. PS nie byłem jedynym facetem na treningach, choć oczywistym było, że byliśmy w miażdżącej mniejszości. Było wesoło i mega ciekawie. Niesamowita odmiana od tych typowo męskich dyscyplin.          

sobota, 28 czerwca 2014

Anatomia bólu

    Ból jest tożsamy z cierpieniem, jest udręką, utrudnia funkcjonowanie, sieje zamęt w głowie. Ból jest moim przyjacielem. Tymi słowami chyba najtrafniej mogę opisać doznania towarzyszące temu odczuciu. Nie jest to masochistyczne wyznanie, choć dotyczy bólu fizycznego, które zdaniem wielu jest tym łatwiejszym do zniesienia. Jest nieprzyjemnym doświadczeniem czuciowym i emocjonalnym związanym z rzeczywistym, lub potencjalnym uszkodzeniem tkanek, jak brzmi definicja Międzynarodowej Organizacji Badania Bólu. Według psychologów przesadne zamiłowanie bólu jest powodowane strachem przed tymże bólem. Paradoks? Poniekąd, gdyż strach jest tak duży, że stopniowo sprawiasz sobie cierpienie, by je okiełznać. Z czasem podnosisz poprzeczkę, by coś sobie udowodnić. Takie błędne koło, które definiuje masochizm.
   Taka mała dygresja z pogranicza psychologii, ku lepszemu zrozumieniu owego bodźca. Z góry dodam, że za takiego fana bólu się nie uważam, choć niektórzy mnie o to posądzają. Przyczyną takiego przekonania wśród moich znajomych, może być zwiększona podatność na rany i wszelkie uszkodzenia ciała (jestem fajtłapą?) oraz zamiłowanie do ostrego treningu. Ponadrywane, lub przeciążone mięśnie, przy próbach nowych i trudniejszych ćwiczeń. Pięści i łokcie bywają podziurawione od uderzeń w twarde powierzchnie, by kościec był mocniejszy. Ostatnimi czasy, nieco się w tych kwestiach ograniczyłem, bo docelowo mam być ze stali w przenośni, a nie dosłownie (operacyjne modyfikacje w układzie kostnym).
   Dlaczego zatem, tak wiele osób twierdzi, że uwielbia ból potreningowy. Co mają w sobie takiego zakwasy? Po pierwsze, to że zakwasy pojawiają się, gdy trenujemy. Radość z pracy nad sobą przyćmiewa wszelkie niedogodności. Endorfiny w nas buzują. Dodatkowo ból daje wrażenie, że czujemy wszystkie mięśnie naszego ciała, które spowodowane treningiem są opuchnięte. Idąc z taką pompą, czujemy się więksi, a zwykle pasujący t shirt, zdaje się być za ciasny w bicepsie. Radocha nie z tej ziemi. Kolejnym powodem może być świadomość skuteczności naszych działań. Zakwasy są efektem zaskoczenia mięśni nowymi doznaniami, co w konsekwencji oznacza, że praca idzie w dobrym kierunku. Eliminujemy nasze słabsze strony. Fizyczny wysiłek jest też uznawany za dobrego terapeutę w sprawach natury psychicznej. Trening pozwala zapomnieć o problemach.

   Czymże jest cały ten ból, gdy pokonujesz przeciwnika w walce. 
   Czymże jest cały ten ból, gdy masz większe możliwości od oponenta.
   Czymże jest cały ten ból, gdy ktoś ci mówi, że wyglądasz atrakcyjnie.
   Czymże jest cały ten ból, gdy charakter radzi sobie ze wszystkimi problemami.
   Czymże jest cały ten ból, gdy stajesz się lepszy.       

środa, 18 czerwca 2014

Kilka wersji prawdy, czyli sztuczny świat.

     Ostatnia afera podsłuchowa skłoniła mnie do refleksji na temat ludzkiej egzystencji. Rozmowy poza blaskiem fleszy, okazały się brutalnie prawdziwe. Kulturalny i dyplomatyczny świat to tylko kreacja na potrzeby otoczenia. Kłamiemy, kombinujemy, niszczymy innych i siebie. Chcemy być lubiani i szanowani bez względu na to, że ta sympatia dotyka naszego fałszywego ja. Nie szanujemy naszego ciała na co dzień, lecz wymagamy by było piękne i zdrowe. Nie pracujemy nad pięknem zewnętrznym, a piękno wewnętrzne bywa jeszcze uboższe. Głos serca przegrywa z głosem rozsądku, a raczej jego brakiem. Generujemy popyt na sztuczność, obłudę i kult głupoty. Trujemy się żywnością, by być tym zdrowym. Czerpiemy z głupoty innych, by być tym mądrym. Czynimy zło, by w oczach innych być tym dobrym. Tylko harmonijny rozwój sfery wewnętrznej i zewnętrznej pozwala na osiągnięcie lepszego ja. Twardy i świadomy charakter pozwala na sukcesy w treningu i profilaktyce zdrowotnej. Zdrowe i piękne ciało to łatwiejsza ścieżka w rozwoju osobowości. Pewność siebie, przychylność otoczenia i komfort własnego ciała. Praca nad wszystkimi aspektami naszego życia to gwarancja naszej lepszej wersji dla innych i przede wszystkim dla nas samych. Będąc szczerym wobec siebie, możemy bez hipokryzji wymagać tego od otoczenia.

 
     Pokusiłem się nieco o filozoficzne wywody. Takie subiektywne spojrzenie na osobowościowe trendy. Poruszyłem prawdopodobnie oczywiste, lub blednę (każdy ma swoje zdanie) stwierdzenia. Trudno się nie zdenerwować, gdy ludzie mówią jedno i robią drugie. Kłamstwo bez mrugnięcia okiem i kilka wersji prawdy przyprawia o wściekłość. Człowieku, ogarnij się, bądź sobą!          

sobota, 7 czerwca 2014

Spartan Race w Polsce!!!

    

      Nadeszła wiekopomna chwila. Po raz pierwszy w Polsce odbędzie się Spartan Race. 30 sierpnia do Krynicy Zdrój przybędą rzesze spragnionych prawdziwych wyzwań. Wyścig z przeszkodami wymagający wytrwałości i charakteru nadciąga. Jego dokładniejszy opis przedstawiałem w jednym z moich starszych postów (http://sportstajler.blogspot.com/2013/09/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html). Będzie to wyścig typu Spartan Sprint, czyli 5 km i 15 przeszkód. Najkrótsza z możliwych opcji, to dobry początek na sprawdzenie swoich możliwości. Ja szczerze mówiąc nie wierzyłem, ze impreza się odbędzie i w tym roku zaniedbałem swoje treningi biegowe. Jednakże wierzę w swoją formę i dwu miesięczny okres przygotowawczy do zawodów. Byle by tylko sprawy nie powiązane z formą się ułożyły. Zapisu do wyścigu można dokonać na oficjalnej stronie do której podaję link: http://spartanrace.pl/wyscigach/krynica-spartan-sprint-30-8-2014 . Jako przedsmak tego, czego można się spodziewać w Krynicy podrzuciłem kilka fotek z podobnych imprez.











Mam nadzieję, że zarówno ja, jak i Ty czytelniku zmotywujemy się do wzięcia udziału. Już mi się zaświeciła kontrolka WYZWANIE. 

piątek, 30 maja 2014

Sportowo-dietetyczne odchyły od zdrowego rozsądku

     Zdrowy styl życia jest kwestią wyboru. Jedni przywiązują ogromną wagę do diety i treningu, inni natomiast wybierają luźniejszy stosunek w tej kwestii. Ja zawsze widzę siebie pomiędzy tymi widełkami stylu życia. Jest jeszcze jedna grupa osób, której nie sposób uwzględnić w tym podziale. Nazwijmy ich desperatami chcącymi pójść na skróty. Szczupła sylwetka i efektowna muskulatura to nie jest walor uzyskany w 2-3 miesiące. Wyrzeczenia, wysiłek, wytrwałość, pasja i radość to podmioty z którymi należało się codziennie mierzyć. Kim są zatem ci desperaci , którym się spieszy? Najpierw zasłyszałem, a potem zrobiłem przegląd www odnośnie 2 skrajnych metod ku pięknej sylwetce.

     Chcę mieć figurę modelki na teraz!!! 
- pseudo rozwiązanie to tabletki z główką tasiemca. Młode dziewczyny i kobiety w różnym wieku kupują tabletki, które powodują rozwijanie się w organizmie tasiemca. Nasz ,,przyjaciel" karmi się naszym kosztem, więc niski napływ kalorii murowany. Pozwala to na większą wolność żywieniową. Poza tym, że w naszym układzie pokarmowym rośnie robal, zdawało by się, że rozwiązanie ma same plusy. Jest jednak pewien haczyk. Obecność gościa w naszym ciele grozi tasiemczycą, która poza wieloma nieprzyjemnymi powikłaniami może doprowadzić do śmierci. Metoda niezwykle popularna wśród gwiazdeczek Hollywood. Odrobina rozsądku w żywieniu i ruch to chyba lepsza opcja.
 
    Chcę mieć muskulaturę kulturysty na teraz!!!  
- pseudo rozwiązanie to pasza dla świń. Kto może pochwalić się tak szybkim i okazałym przyrostem masy mięśniowej jak nie nasze poczciwe prosiaki. Po co kupować 2 kilogramy drogiego białka serwatkowego, skoro można mieć 20 kilogramów paszy czyniącej cuda. Na pierwszy rzut oka ludzie różnią się nieco od świń. Organizmy obu gatunków, również funkcjonują nieco inaczej. Stosując tę metodę możemy jedynie przytyć, przeciążyć żołądek i zaburzyć funkcjonowanie układu trawiennego. Jak można wyczytać na forach to pasza różni się w smaku od klasycznego białka truskawkowego. Zamiast 3 piw kupcie piersi z kurczaka i zróbcie kotlety. Na siłownię też nie zawadzi się wybrać.

    Mam nadzieję, że nikt z czytelników nie szuka teraz na allegro tabletek z tasiemcem, czy paszy dla świń. Napisałem ten post w charakterze przestrogi i zabawnej odskoczni od porad i planów treningowych. Jeśli przeszkodziłem tematyką w kolacji to przepraszam. Wygląd nie stanowi o wartości człowieka, ale warto dbać o nasze boskie dary, by nam dobrze służyły. Bez chodzenia na niebezpieczne skróty.               .

czwartek, 22 maja 2014

Oni wciąż biegają...

       Świat musi wyglądać nieco dziwnie dla osób stroniących od sportu. 
       Mijając pobliski park widać grono osób biegających po wytyczonych ścieżkach. Tacy to chyba się w domu nudzą, albo obżerają i potem chcą to spalić. Słuchawki na uszach, odcięci od rzeczywistości truchtają przed siebie, spoglądając sporadycznie na zegarek. 
       Idąc rano do pracy widać przez okna klubu fitness trenujących ludzi. Kto normalny podnosi ciężary, lub skacze na piłce fitball o 7:00. 
       Znowu narzeka, że w pracy było ciężko. Marzy tylko o kąpieli i kolacji. 2 godziny później ubiera się i idzie na siłownie. Uśmiechnięty i pełen energii jakby miał dziś wolne.
       Piłka nożna to sport, który często emitowany jest w środy pod szyldem Ligi Mistrzów, bo przecież w to się nie gra. Pan od WF-u kiedyś dawał piłkę żebyśmy sobie pokopali, ale nie w tym wieku.
       Do takich refleksji zachęcił mnie prze ciekawy kawałem Ten Typ Mesa pt. Oni wciąż biegają. Co prawda Mes nie przypomina typowego pana z brzuszkiem, który śmieje się z tych marnujących czas na głupoty. Może natomiast faktycznie taki zatłoczony park od biegaczy skupionych tylko na bieganiu, wygląda nieco zabawnie. Największy uśmiech na 100% mają Ci, którzy wrócą do domu po udanym treningu. Sport to narkotyk, który w odpowiednich dawkach wprowadza w stan euforii. Kto nie spróbuje, ten się nie przekona!
         

piątek, 16 maja 2014

Czasami bywa tak, że metabolizm jest za szybki...

       Przeglądając wszelakie media łatwo można napotkać porady jak przyspieszyć przemianę materii. Jest masa suplementów, diet i treningów wspomagających walkę z nią. Zdawało by się, że widmo przybywających kilogramów to jedyna bolączka społeczeństwa. Ci szczupli mają dobrze, jedzą co chcą i nie muszą nawet ćwiczyć. Wydawało by się, że mają rację, bo wiąże się z tym wręcz nieograniczona wolność żywieniowa. Jest jednak druga strona medalu takich predyspozycji. Wątła sylwetka. ograniczone możliwości siłowe i trudność w przygotowaniu ciała do określonych osiągnięć sportowych opartych na masie ciała. Wiele osób narzeka, że musi zrezygnować z tego ciastka, czy tamtego kotleta na korzyść szczupłej sylwetki. Odwróćmy sytuację. Chcesz przybrać kilka kilogramów. żeby mięśnie uzyskały budulec na dalszy przyrost. Jesz więcej niż masz ochotę, nawet smaczne dania zaczynają odpychać. W każdej wolnej chwili jesz. lub przygotowujesz posiłek. Dodajmy czas na trening siłowy i mamy na prawdę napięty harmonogram. Poza tym ludzie o szybkim metabolizmie mają tendencję do nadużywania aktywności fizycznej. Oczywiście sport to zdrowie, lecz osoba o niskiej wadze spalająca więcej kalorii niż dostarcza to niemal gwarancja chudzinki. Na pierwszej konsultacji z trenerem usłyszałem zakaz biegania i skrócenie treningu. Mnie, aż nosi a on mówi odpuść trochę! Whyyyy!!! Cały czas staram się stosować do wskazówek, ale to takie trudne (o ironio, właśnie zrobiłem sobie przerwę w pisaniu, żeby pobiegać). Naukowe określenie na na takich narwanych ludzi wagi lekkiej to ektomorficy.

Chciałbym przedstawić kilka prostych sposobów na spowolnienie przemiany materii.
- unikaj produktów bogatych w błonnik
- zwiększ procentowy udział produktów białkowych w swojej diecie np. mięsa nabiał, jaja
- posiłkuj się przed snem. Kontrowersyjna metoda, lecz organizm powoli przetrawi pokarm wykorzystując w pełni jego wartości odżywcze.
- ogranicz węglowodany złożone tj. produkty pełnoziarniste
- ogranicz ilość posiłków przy zwiększeniu ich wielkości
- pij melisę co ostudzi nieco twoje zapędy do nadmiernej aktywności
- wybieraj trening siłowy zamiast kardio


 Zapewne jest jeszcze kilka trików o których nie słyszałem, ale to solidna podstawa. Niektóre porady są nieco kontrowersyjne, lecz stosunkowo skuteczne. Stosując owe triki zawracajcie uwagę na swoje ciało, gdyż łatwo przedobrzyć i zamiast przybrać kilka kilogramów zgrabnego ciałka nabawimy się oponki. Warto skorzystać dodatkowo z porad dietetyka i lekarza. Genetyka to jedno, ale problemy ze zdrowiem to kolejna z możliwych przyczyn. Jest na rynku kilka farmaceutycznych metod na tę bolączkę, ale wiąże się z nimi kilka potencjalnych efektów ubocznych. Bez wyraźnych wskazań lekarza nie warto do nich sięgać.        

wtorek, 6 maja 2014

Endorfiny- I'm lovin' it

      

     Grupa hormonów peptydowych, hormon szczęścia, wewnętrzna morfina, lepsze JA. Jest wiele określeń na coś co zachodzi w każdym z nas i co daje nam tyle radości. Naukowcy sprowadzili ten wzniosły proces do reakcji chemicznej w naszym mózgu. Nauki ścisłe nie potrafią podkreślić jak ważne, są endorfiny dla tak wielu ludzi. Potrafią to docenić natomiast uśmiechnięte twarze, tych wszystkich prze szczęśliwych. Poza wywoływaniem w nas radości, hormon ten może działać jako nasz naturalny środek przeciwbólowy. Nasz mózg pracuje wydajniej, a ciało dostaje dodatkowej mocy. Jest wiele bodźców, które mogą nam dostarczyć solidną dawkę upragnionych endorfin. Może to być bieganie, czekolada, ostre przyprawy, czy tez miłość. Takich stosunkowo popularnych źródeł jest mnóstwo, ja natomiast chciałbym przedstawić kilka bardziej wyszukanych sposobów:

1. Dinner in the sky- zjedz przepyszny posiłek z przyjaciółmi 50 metrów nad ziemią. W różnych miejscach Polski pojawia się możliwość zjedzenia pyszności na restauracyjnej platformie wyniesionej ku górze za pomocą dźwigu. 
            
2. Wyścigu autostopowiczów- Rok rocznie rzesze fanów tej formy podróżowania, wybierają start i odległą (zagraniczną) metę tej zabawy. Przebieg podróży to jedna, wielka przygoda uwieńczona spotkaniem uczestników po dotarciu do celu.

3. Spływ kajakowy nad Bugiem- Polska ostoja natury przemierzana ze znajomymi. Namioty, zapasy żywności i kilka dni wolnego wystarczy, by mózg zaczerpnął szczęścia.

4. Nurkowanie w Bałtyku-W tym wypadku trzeba mieć ukończony kurs nurkowania, ale możliwość oglądania wraków statków i podwodnego świata zwierząt- bezcenne

5. Spartan Race- wyścig z przeszkodami takimi jak liny, rowy z błotem, ściany, odcinki biegu z obciążeniem itp. Rywalizacja i dobra zabawa w sportowym klimacie. Najbliższe miejsca umożliwiające uczestnictwo to Czechy i Słowacja.  

6. Wycieczka rowerowa po Karpatach- Kilka dni po trudnych górskich zboczach, gdzie rower czasem nie jest środkiem transportu, lecz bagażem na plecach. Niesamowite widoki, sprawdzian naszych możliwości i słowiańska gościnność napotkanych odosobnionych mieszkańców. 

      Takich endorfinowych wariacji jest mnóstwo i nie ukrywam, że sam chciałbym je wszystkie wypróbować. Poza przeżyciami, będzie w przyszłości co opowiadać wnukom, a to dodatkowy atut!

      

środa, 30 kwietnia 2014

Slim Konkurs z poprawką!!!

Ponawiam ten konkursowy post, gdyż dostałem kilka wiadomości, o tym się trochę wstydzicie ubiegać o takie nagrody. Prywatne wiadomości również wezmą udział w zabawie. Nie obawiajcie się tego, że chcecie się zmieniać na lepsze. Wstyd to stać w miejscu i obwiniać otoczenie. Wszystko w Waszych rękach!
Kilka dni temu opublikowałem posta dotyczącego zabiegu lipolizy laserowej, który pomaga w pozbyciu się tak niechcianego tłuszczyku z naszego ciała. Wszystkiego można dokonać w jednym z 12 punktów Slim Express na terenie kilku miast Polski (więcej szczegółów na moim poprzednim poście i na http://www.slim-express.pl/). Zabieg jest nieinwazyjny, więc nie obawiajcie się bólu, śladów na ciele itp. Urządzenie skieruje na wasze ciało światło, które zmniejszy wasz obwód w pasie!
     Wracając do konkursu, to do wygrania mam 4 vouchery na jednorazowe skorzystanie z opisywanego zabiegu. Aby je wygrać, wystarczy jedynie polubić mój profil na Facebooku (https://www.facebook.com/sportstajler.tomasz) i na jego łamach umieścić ulubiony utwór (link YouTube), który motywuje Ciebie do działania. Like i link na profilu to Wasze zgłoszenie do konkursu i spośród Was wylosuję vouchery. Nagrody do obioru osobistego w Warszawie, a w innych przypadkach postaram się o pocztowe rozwiązanie. Losowanie za około tydzień. Zabieg jest dobry dla tych zalatanych, którzy nie mają czasu na sport, jak i dla osób potrzebujących wsparcia w treningu w drodze do pięknej sylwetki. Zrób sobie, lub komuś bliskiemu prezent. Powodzenia!


Sponsorem nagród jest firma Slim Express  

Slim Konkurs!!!

     Kilka dni temu opublikowałem posta dotyczącego zabiegu lipolizy laserowej, który pomaga w pozbyciu się tak niechcianego tłuszczyku z naszego ciała. Wszystkiego można dokonać w jednym z 12 punktów Slim Express na terenie kilku miast Polski (więcej szczegółów na moim poprzednim poście i na http://www.slim-express.pl/). Zabieg jest nieinwazyjny, więc nie obawiajcie się bólu, śladów na ciele itp. Urządzenie skieruje na wasze ciało światło, które zmniejszy wasz obwód w pasie!
     Wracając do konkursu, to do wygrania mam 4 vouchery na jednorazowe skorzystanie z opisywanego zabiegu. Aby je wygrać, wystarczy jedynie polubić mój profil na Facebooku (https://www.facebook.com/sportstajler.tomasz) i na jego łamach umieścić ulubiony utwór (link YouTube), który motywuje Ciebie do działania. Like i link na profilu to Wasze zgłoszenie do konkursu i spośród Was wylosuję vouchery. Nagrody do obioru osobistego w Warszawie, a w innych przypadkach postaram się o pocztowe rozwiązanie. Losowanie za około tydzień. Zabieg jest dobry dla tych zalatanych, którzy nie mają czasu na sport, jak i dla osób potrzebujących wsparcia w treningu w drodze do pięknej sylwetki. Zrób sobie, lub komuś bliskiemu prezent. Powodzenia!

Sponsorem nagród jest firma Slim Express  
 

niedziela, 27 kwietnia 2014

Sportstajler i zaskakujące Slim Wyzwanie



      Uwielbiam nieznane. Od dłuższego czasu marzy mi się skok na spadochronie. Wyzwania zawsze były dla mnie jednoznaczne z odrobiną szaleństwa i strachu. Nie spodziewałem się tym bardziej możliwości jaka mi się przytrafiła niedawno. To było coś dla mojej osoby szalonego, ale w niespotykany dotąd sposób. Imię tejże przygody to Slim Express.



      Dostałem propozycję poddania się zabiegowi nieinwazyjnej lipolizy laserowej, której celem jest usunięcie podskórnej tkanki tłuszczowej naszego ciała. Od razu przeszła mi przez głowę myśl: Tomek przecież jesteś szczupły, jesteś facetem, to nie dla ciebie. Po chwili jednak usłyszałem znowu: Sportstajler to przecież WYZWANIE. Wówczas wiadomym było już, że się zgadzam. Firma Slim Express, ku mojemu zdziwieniu nie jest propagatorem cudów w stylu: skorzystaj z zabiegu, a potem jedz, pij, żyj jak dawniej. Oferują natomiast rewolucyjny na naszym rynku zabieg, który wysusza komórki tłuszczowe, by je potem wydalić z organizmu. Efektem takiej wizyty jest utrata nawet do 5 cm w obwodzie, redukcja cellulitu i ujędrnienie ciała. Można ją stosować, by pozbyć się nadmiaru tłuszczyku, jak i finalnego odsłonięcia mięśni brzucha. Multidiodowy termolaser działa bez bezpośredniej ingerencji w nasze ciało. Jego nieinwazyjność jest zdecydowanie atutem w stosunku do popularnego odsysania tłuszczu itp. Oferują również suplementy diety wyłącznie pochodzenia naturalnego, które wspomagają efekt. Najistotniejszy jest fakt, że pojedynczy zabieg to tylko pierwszy krok na drodze do Twojej metamorfozy. Slim Express za cel postawiła sobie rewolucję w życiu każdego klienta. Poza zabiegami zachęcają do zmiany trybu życia, żywienia i przede wszystkim nastawienia. Te detale urzekły mnie najbardziej, jako że sam na łamach bloga je propaguje. 



    


  Jestem już w małym i przytulnym punkcie Slim Express. Przemiła Pani tłumaczy mi na czym dokładnie polega zabieg. Doszedłem do wniosku, że mimo iż jestem szczupły, na moim brzuchu dostrzec można pozostałości zimowych zapasów, więc to stało się celem dla termolaserów. Po umieszczeniu urządzeń emitujących laser na moim brzuchu, pozostało mi tylko czekać 20 minut na efekty. Czas szybko zleciał dzięki przemiłej konwersacji jaka zapanowała w pomieszczeniu. Po odsłonięciu t shirta nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Mięśnie brzucha nad którymi usilnie pracuję odsłoniły się jeszcze bardziej. Około 2 cm w obwodzie zbędnego tłuszczyku odeszło w niepamięć. Po tak efektywnie i mile spędzonym czasie pozostało mi się tylko podzielić wrażeniami z moimi czytelnikami.


      Zabieg tego typu ma sens jedynie wówczas, gdy jesteś gotów na dalsze zmiany. Utrata kilku centymetrów w obwodzie nie powinna być sygnałem, że możesz dalej jeść byle co i byle jak, bo efekt będzie tylko tymczasowy. Przeplataj wizyty w Slim Express, tymi na siłowni, przy dobrze zbilansowanej diecie i dawce mega motywacji. To gwarantuje Ci prawdziwy i satysfakcjonujący sukces. Podejmij Slim Wyzwanie z pomocą Slim Express i Sportstajlera. Więcej na http://www.slim-express.pl/

      
      W ciągu najbliższych dni spodziewajcie się konkursu. Do rozdania mam 4 vouchery na jednorazowe zabiegi lipolizy laserowej w dowolnym z 12 punktów oferujących tę usługę. Jak będzie można je uzyskać dowiecie się niebawem.   
          

czwartek, 24 kwietnia 2014

Antyoksydanty, starzenie się i wielkie głowy tego świata.

       Antyoksydanty otaczają nas wszędzie w reklamach, w sklepach, poradnikach żywieniowych. Czy są nam w ogóle potrzebne, co oznacza te mądre słowo i jaki ma to właściwie związek ze starzeniem się?
       Wymienione w tytule wielkie głowy twierdzą, że antyoksydanty (przeciwutleniacze) są to związki chemiczne powstrzymujące, lub spowalniające proces oksydacyjny (utleniający). Prościej!!! Utlenianie naszych komórek organizmu powoduje zaburzanie funkcjonowania, lub ich niszczenie. Antyoksydanty to związki, które stają w obronie naszych komórek. Niszczenie tychże komórek to oczywiście w konsekwencji osłabianie organizmu i starzenie się.

 źródło samarytanie.pl

       Do powyższych konkluzji naukowcy dochodzili latami. Laboratoryjne myszy przyjmowały zwiększone dawki oksydantów, lub też antyoksydantów. Początkowo wszystko wskazywało, że owa teoria (słowo teoria przy tej definicji starzenia się, samo w sobie zawiera dawkę niejednoznaczności) rozwiązała zagadnę naszego istnienia na ziemi. Jednak kolejne badania nie dawały już pewności tym przekonaniom. Myszy traktowane utleniaczami (tymi teoretycznie złymi związkami) żyły tyle samo co myszy z przeciwutleniaczami w organizmach. Takich badań przeprowadzono wiele razy i wyniki były często podobne. Niektóre wyniki były jeszcze bardziej zadziwiające. Niektórym myszom szkodziły utleniacze, drugim krzywdę wyrządzały przeciwutleniacze.
      Komu mamy wierzyć, skoro naukowcy sami nie są jednomyślni i przede wszystkim pewni tej teorii. Może stwórzmy kamień filozoficzny i żyjmy wiecznie! A może po prostu jedzmy z głową i szanujmy własne ciało. Owoce są bogate w antyoksydanty, jak i wiele pokarmów, które warto jeść z wielu innych powodów. Każdy chciałby długo żyć, ale najważniejsze jest chyba jak żyjemy. Żyjmy, zatem przede wszystkim dobrze i ciekawie!