STAŁO SIĘ! Nie lada gratka dla fanów street workoutu. 29 marca rusza nowo wybudowany park do tejże dyscypliny. Drążki, rurki i opary piekielnej siły pojawią się na Bemowie, Powstańców Śląskich 70. W Warszawie dla ścisłości. Nie zabraknie tam zahartowanych workouterów, którzy przybliżą nam tajniki tego sportu. Pojawi się tam też z pewnością rzesza początkujących fanów dyscypliny, jak i zwykłych widzów. Będzie to doskonała okazja do uzyskania porad treningowych, obejrzenia efektownych ćwiczeń i poznania ciekawych ludzi. Mile widziana jest też płeć piękna, bo wszyscy mogą tam znaleźć coś dla siebie.
Nie mogę doczekać się wspólnego treningu na świeżym powietrzu i świeżym sprzęcie. Co prawda umiejętności troszeczkę brakuje, by dotrzymywać kroku wyjadaczom, ale powalczymy! Liczy się dobra zabawa i SIŁA!!!
Zapraszam do odwiedzenia linka na FB dotyczącego tego wydarzenia:
https://www.facebook.com/events/676077052433552/?ref_dashboard_filter=upcoming
Dla ludzi, u których sport wywołuje uśmiech na twarzy, a nowe wyzwania, są potrzebne jak tlen...
wtorek, 18 marca 2014
sobota, 8 marca 2014
Wszystkie jesteście wyjątkowe!!!
Nie będę wam życzył wszystkiego najlepszego Drogie Kobiety, Jesteście tak silne i charakterne, że wszystko co najlepsze jest w Waszym zasięgu. Dziękuję, bo to dzięki Wam świat jest tak piękny i ciekawy. Napędzacie nas- facetów do działania, wywołujecie uśmiech na twarzy w ponure dni i jesteście głosem rozsądku, gdy wymaga tego sytuacja.
Wszystkie jesteście wyjątkowe!!!
sobota, 1 marca 2014
Kilka sposobów na skuteczne spalanie tłuszczyku
Wychodząc z domu bezsprzecznie dostrzec można nadchodzącą wiosnę. Będziemy powoli przerzucać się na lżejszą odzież, a w konsekwencji odsłonimy nieco więcej naszego ciałka. Zimowe zapasy sadełka nie są już nam potrzebne, więc postaramy się popracować nad atrakcyjna sylwetką. Poniżej przedstawię wam kilka skutecznych sposobów na szybsze spalanie i obalę kilka powszechnych i nieprawdziwych faktów na ten temat.
1. Każdą dietę poprzyj choćby sporadycznymi treningami. Ogranicz tłuszcze (podawaj je w porze śniadania, żeby mieć czas na ich spożytkowanie na energię w ciągu dnia). zastąp węglowodany proste tymi złożonymi np. produkty zbożowe zmień na ich pełnoziarniste odpowiedniki. Jedz dużo owoców i warzyw. 5-6 posiłków dziennie. Trening w całym procesie pozwala na minimalizowanie skutków błędów żywieniowych, a więc pozwala nam na większą wolność w tej kwestii.
2. Jeszcze raz trening. Nie ograniczaj się do jednego rodzaju pracy nad własnym ciałem. Przeplataj trening aerobowy, interwałowym i siłowym.
aeroby- stosunkowo długi trening ze średnim natężeniem. Tętno powinno oscylować w granicy 55%-85% naszych możliwości. Proponuję bieganie, pływanie, fitness w średnim tempie, tak by nasz oddech pozwalał na swobodną rozmowę. Czas trwania 40-60 min.
interwały- Wybieramy jedno ćwiczenie. Wykonujemy je na zmianę spokojnie i intensywnie. Polecam rower stacjonarny, lub bieganie. kilka minut biegniemy na 60% naszych możliwości w ramach rozgrzewki. Następnie 15 sekund sprintu na maksimum tego co Bóg dał nam w nogach. potem 60 sekund spokojnego biegu na 60%. Wykonujemy 10 takich biegów. To szalenie podkręca nasze spalanie.
siłowe- wykonujemy ulubione ćwiczenia na siłowni stosując od 60%-80% obciążenia maksymalnego. Nasz tłuszczyk przekujmy na atrakcyjną i umięśnioną sylwetkę.
Tygodniowy plan treningowy- 2 razy siłowy, 2-3 razy aeroby i 1 raz interwały. Plan dotyczy także płci pięknej. Dziewczyny mogą stosować mniejsze obciążenia na siłowni. Nie ma obawy. Nie staniecie się od razu kontrowersyjnej urody kulturystkami.
3. Pij wodę. Przy normalnym funkcjonowaniu należy dostarczyć co najmniej 1,5 litra płynów dziennie. Gdy ćwiczymy zapotrzebowanie na wodę wzrasta. W czasie treningu pijmy chłodną wodę. Nasz organizm do jej podgrzania zwiększa pobór energii tj. podkręca spalanie.
4. Stosuj ostre przyprawy. Pikantne dania przyspieszają nasz metabolizm. Dlatego robi się nam czasem gorąco po daniach z chilli.
5. Brzuszki? Jak najbardziej polecam, ale ich stosowanie nie przekłada się na redukcję popularnej oponki. Do spalania naszej tkanki tłuszczowej musi dojść do wzrostu tętna i zwiększonej pracy mięśni. Brzuszki dopieszczają mięśnie brzucha, ale nie ukierunkowują spalania na tę konkretną strefę ciała. Trening całego ciała wywołuje redukcję tkanki, a gdy jest jej najwięcej na brzuchu efekt jest tam najbardziej widoczny.
6. Ogranicz lub wyeliminuj dżemy, jogurty owocowe, pseudo musli z crunchy, pseudo soki z cukrem, popularne kajzerki i inne tego typu pieczywo.
7. Pij czerwoną herbatę. Duża zawartość polifenoli przyspiesza spalanie
8. Ogranicz stres. Stres utrudnia utrzymanie nam samodyscypliny także do zdrowego trybu życia. Dodatkowo spowalnia nasz metabolizm. Często jest też leczony za pomocą słodyczy.
9. Sauna. O jej pozytywnych właściwościach pisałem już w jednym z poprzednich postów. W skrócie to pocenie się powoduje pobudzenie układu krwionośnego co sprzyja naszemu metabolizmowi.
10. Nie ryzykuj z dziwnymi środkami na odchudzanie zamawianymi przez internet. Zamiast pomóc możesz sobie zaszkodzić. Urządzenia elektronicznie stymulujące nasze mięśnie brzucha mają wątpliwą skuteczność, a ich cena jest często wysoka. Wszelką suplementację popieraj zrównoważoną dietą i treningiem.
Jest jeszcze wiele sposobów na to by nasze sylwetki wyglądały atrakcyjniej. Nie zapominajmy również, że mniejsze otłuszczenie ciała to większy komfort codziennego życia i mniejsze ryzyko zachorowań na liczne schorzenia. Nie należy ludzi oceniać po okładce. Zachęcam jedynie do samodyscypliny, determinacji i stawiania sobie wyzwań. Nie idżcie na skróty. Droga do doskonałości jest bardzo trudna, ale przez to bardzo smakowita. Delektujmy się nią i doceniajmy małe sukcesy.
1. Każdą dietę poprzyj choćby sporadycznymi treningami. Ogranicz tłuszcze (podawaj je w porze śniadania, żeby mieć czas na ich spożytkowanie na energię w ciągu dnia). zastąp węglowodany proste tymi złożonymi np. produkty zbożowe zmień na ich pełnoziarniste odpowiedniki. Jedz dużo owoców i warzyw. 5-6 posiłków dziennie. Trening w całym procesie pozwala na minimalizowanie skutków błędów żywieniowych, a więc pozwala nam na większą wolność w tej kwestii.
2. Jeszcze raz trening. Nie ograniczaj się do jednego rodzaju pracy nad własnym ciałem. Przeplataj trening aerobowy, interwałowym i siłowym.
aeroby- stosunkowo długi trening ze średnim natężeniem. Tętno powinno oscylować w granicy 55%-85% naszych możliwości. Proponuję bieganie, pływanie, fitness w średnim tempie, tak by nasz oddech pozwalał na swobodną rozmowę. Czas trwania 40-60 min.
interwały- Wybieramy jedno ćwiczenie. Wykonujemy je na zmianę spokojnie i intensywnie. Polecam rower stacjonarny, lub bieganie. kilka minut biegniemy na 60% naszych możliwości w ramach rozgrzewki. Następnie 15 sekund sprintu na maksimum tego co Bóg dał nam w nogach. potem 60 sekund spokojnego biegu na 60%. Wykonujemy 10 takich biegów. To szalenie podkręca nasze spalanie.
siłowe- wykonujemy ulubione ćwiczenia na siłowni stosując od 60%-80% obciążenia maksymalnego. Nasz tłuszczyk przekujmy na atrakcyjną i umięśnioną sylwetkę.
Tygodniowy plan treningowy- 2 razy siłowy, 2-3 razy aeroby i 1 raz interwały. Plan dotyczy także płci pięknej. Dziewczyny mogą stosować mniejsze obciążenia na siłowni. Nie ma obawy. Nie staniecie się od razu kontrowersyjnej urody kulturystkami.
3. Pij wodę. Przy normalnym funkcjonowaniu należy dostarczyć co najmniej 1,5 litra płynów dziennie. Gdy ćwiczymy zapotrzebowanie na wodę wzrasta. W czasie treningu pijmy chłodną wodę. Nasz organizm do jej podgrzania zwiększa pobór energii tj. podkręca spalanie.
4. Stosuj ostre przyprawy. Pikantne dania przyspieszają nasz metabolizm. Dlatego robi się nam czasem gorąco po daniach z chilli.
5. Brzuszki? Jak najbardziej polecam, ale ich stosowanie nie przekłada się na redukcję popularnej oponki. Do spalania naszej tkanki tłuszczowej musi dojść do wzrostu tętna i zwiększonej pracy mięśni. Brzuszki dopieszczają mięśnie brzucha, ale nie ukierunkowują spalania na tę konkretną strefę ciała. Trening całego ciała wywołuje redukcję tkanki, a gdy jest jej najwięcej na brzuchu efekt jest tam najbardziej widoczny.
6. Ogranicz lub wyeliminuj dżemy, jogurty owocowe, pseudo musli z crunchy, pseudo soki z cukrem, popularne kajzerki i inne tego typu pieczywo.
7. Pij czerwoną herbatę. Duża zawartość polifenoli przyspiesza spalanie
8. Ogranicz stres. Stres utrudnia utrzymanie nam samodyscypliny także do zdrowego trybu życia. Dodatkowo spowalnia nasz metabolizm. Często jest też leczony za pomocą słodyczy.
9. Sauna. O jej pozytywnych właściwościach pisałem już w jednym z poprzednich postów. W skrócie to pocenie się powoduje pobudzenie układu krwionośnego co sprzyja naszemu metabolizmowi.
10. Nie ryzykuj z dziwnymi środkami na odchudzanie zamawianymi przez internet. Zamiast pomóc możesz sobie zaszkodzić. Urządzenia elektronicznie stymulujące nasze mięśnie brzucha mają wątpliwą skuteczność, a ich cena jest często wysoka. Wszelką suplementację popieraj zrównoważoną dietą i treningiem.
Jest jeszcze wiele sposobów na to by nasze sylwetki wyglądały atrakcyjniej. Nie zapominajmy również, że mniejsze otłuszczenie ciała to większy komfort codziennego życia i mniejsze ryzyko zachorowań na liczne schorzenia. Nie należy ludzi oceniać po okładce. Zachęcam jedynie do samodyscypliny, determinacji i stawiania sobie wyzwań. Nie idżcie na skróty. Droga do doskonałości jest bardzo trudna, ale przez to bardzo smakowita. Delektujmy się nią i doceniajmy małe sukcesy.
czwartek, 30 stycznia 2014
MOTYWACJA DO DZIAŁANIA
Życie nie powinno być podróżą
do grobu z zamiarem dotarcia
tam bezpiecznie, w atrakcyjnej
i dobrze zachowanej doczesnej
powłoce, ale raczej w ciele
pokrytym siniakami, w pełni
wykorzystanym i kompletnie
zużytym, z okrzykiem –Łaaa, ale jazda-
Bear Grylls
Czas zbyt wielu ludziom
ucieka przez palce, zwyczajne życie przysparza tyle samo radości co smutków, a
szaleństwo patrzy na nas jedynie zza szklanych ekranów telewizorów i monitorów.
Kariera i rodzina rozpościera nad nami klosz niepotrzebnych ograniczeń i obaw.
Zarabiamy pieniądze przecież żeby je wydawać, zakładamy rodziny żeby dzielić się
z bliskimi swoim życiem i pasjami. Zamiast lepszego auta, czy tradycyjnymi
polskimi wakacjami w Egipcie spożytkuj oszczędności i wolny czas kreatywniej i
odważniej. Za 30 lat opowiesz dzieciom, że kiedyś byłeś szczupły, na wakacjach
leżałeś cały tydzień na leżaku w egzotycznym kraju i miałeś twardą głowę do
drinków? Słabe historie. Zastanawiając się co mam ciekawego zrobić teraz, pytam siebie dzięki
czemu będę miał świetne wspomnienia za 20 lat. Dlatego też pozwalam decydować Tomkowi
za 20 lat. To działa!
Świat jest piękny! Ty jesteś wyjątkowy i niepowtarzalny!
Jest tyle do przeżycia a czas ucieka. Nową zakupioną bluzę i tak znosisz i
wyrzucisz, muskulatura do lustra jest bezproduktywna, zamiast oglądania
efekciarskiego filmiku na YouTube stwórz go sam. -Łatwo powiedzieć. Sportstajler zasypuje mnie marnymi sloganami. Siedzi
przed komputerem i mędrkuje-
Zrobiłem i przeżyłem kilka
rzeczy o których opowiadam z dumą i uśmiechem. Jest ich oczywiście stanowczo za
mało! Ograniczają mnie trochę finanse i chyba niezdecydowanie, ale są to marne
wymówki. Hej ku nowej przygodzie, powiedziałaby moja świta z czasów studenckich
i to jest kwintesencja szczęśliwego życia.
Jeśli ogranicza cię strach, stawaj
mu stopniowo czoło, oswajaj się z nim i go polub.
Jeśli
ogranicza cię ciało, trenuj je, ulepszaj i hartuj.
Jeśli ogranicza cię otoczenie,
zmień je na inne, lub zaszczep w nim zmiany.
Jeśli ogranicza cię czas, nie
marnuj go na bezproduktywne głupoty, zreorganizuj go.
Jeśli ogranicza cię brak
motywacji, przeczytaj raz jeszcze ten post i częściej odwiedzaj mojego bloga.
Pamiętaj, że dzisiejszy dzień już się nie powtórzy, a jutro jest
niedługo, więc nie marnuj czasu. Adrenalina,
Radość, Miłość gwarantują lepsze wspomnienia niż smutek, nuda i przeciętność.
Idąc przed siebie uśmiechaj się do ludzi. Niech wiedzą, że mija ich szczęściarz
gotowy na pozytywne szaleństwo. Ty nie marnujesz czasu, ty go inwestujesz w siebie
i otoczenie. Twoje życie za 30 lat będzie gotowym scenariuszem na film przygodowy.
Niemożliwe? Niemożliwe nie istnieje.
piątek, 24 stycznia 2014
10 Przykazań SportStajlera
10 Przykazań
SportStajlera
czyli subiektywne
spojrzenie na sportowe ,,prowadzenie się”
I.
Rutyna to wróg ciała i umysłu- monotonia w treningu, odżywianiu i w całym naszym życiu sprawia, że nie
czerpiemy z tego przyjemności. Robiąc coś z przymusu/przyzwyczajenia nie osiągamy takich efektów, jak to co sprawia nam frajdę.
II.
Jakość nie ilość- godzina na siłowni, poparta solidnym
i poprawnym technicznie treningiem jest cenniejsza, niż 2 godziny z długimi
przerwami między ćwiczeniami i pogaduchami. To samo dotyczy samych ćwiczeń. Gdy
nie masz już siły na kolejne powtórzenie, nie wymachuj całym ciałem, żeby je
wykonać. Zamiast muskulatury możesz się narazić na kontuzję, lub na śmiech kolegów.
III.
Jesteś tym co jesz- żaden trening nie przyniesie efektów
(pracując nad masą mięśniową, jak i nad szczupłą sylwetką), gdy będziemy jeść
wątpliwej jakości żywność. Odpowiednie proporcje, regularność, ograniczenie
nasyconych tłuszczów i prostych węglowodanów znacznie poprawi skuteczność
naszych treningów.
IV.
Na 110% swoich możliwości- ten popularny slogan niesie za sobą
bezcenną prawdę. Moment w którym czujesz, że nie podniesiesz już ciężaru, czy
też nie przebiegniesz kolejnego odcinka trasy to znak, że trening się dopiero
zaczyna. Po przekroczeniu tej bariery dochodzi do mikro uszkodzeń naszych
mięśni, co powoduje, że rosną. Podczas biegu płuca przechodzą moment kryzysowy,
a gdy go przezwyciężymy wchodzą na wyższy bieg. Wtedy wyniki nas mogą
usatysfakcjonować, a rezultaty przychodzą znacznie wcześniej.
V.
Nie szukaj wymówek- dzisiaj nie idę na siłownie, bo boli
mnie głowa. Nie odpuszczaj treningów, bez poważnego powodu, gdyż regularność
jest kluczem do sukcesu. Nie chodzi mi o to, żeby trenować z gorączką, ale
błahostki odrywające nas od ćwiczeń powodują, że tolerancja na odpuszczanie
sobie niebezpiecznie wzrasta.
VI.
Nie zaniedbuj odpoczynku- pracujesz, trenujesz, uczysz się,
dlatego Twoje ciało i umysł potrzebują czasu na regenerację. Wówczas Twoje
mięśnie się odbudowywują, a umysł odpoczywa. Dlatego tak ważne są dni
beztreningowe, oraz dobrze przespane noce.
VII.
W kupie siła- trenując ze znajomymi pojawia się
pierwiastek rywalizacji, wzajemnej motywacji i pomocy przy niektórych
ćwiczeniach. Ważna jest też obiektywna ocena naszej techniki, przy wykonywaniu
ćwiczenia przez osoby trzecie.
VIII.
Dbaj o zdrowie- sport to nie tylko droga do pięknej
sylwetki i większych możliwości naszego ciała. Poprawnie poprowadzone treningi
to gwarancja lepszej pracy serca, niskiego poziomu cholesterolu itd. Szczupła
sylwetka ułatwia wykonywanie codziennych czynności, a regularny wysiłek
dostarcza nam solidną porcję endorfin.
IX.
Nie bagatelizuj bólu- lekki ból to może być sygnał, że
ćwiczenie jest wykonywane niepoprawnie. Natomiast silny ból to oznaka, że
powinniśmy dzisiaj już sobie odpuścić, a w razie konieczności odwiedzić
lekarza.
X.
Sport to nie ograniczenia, lecz
wolność- dobierz
sobie taką dyscyplinę, która sprawi najwięcej satysfakcji. Nie licz
skrupulatnie kalorii, przebiegniętych kilometrów, przerzuconych kilogramów, bo
możesz zwariować. Trzymaj się ogólnych zasad i wskazówek, ale pozwól, by to
organizm Ci dyktował warunki.
Ten post prezentuję po raz drugi, lecz uważam, że jest na tyle ważny by pokazać go po raz kolejny! warto o tych kilku rzeczach pamiętać i do nich wracać.
Zaprawa więzienna- pierwsze starcie.
Niewiele czasu minęło od przeczytania książki Paula Wadea pt. Skazany na trening, jednak muszę się podzielić pierwszymi wrażeniami. Nie mogę, natomiast na tym etapie treningu jednoznacznie powiedzieć, że ten trening jest najlepszy z tych jakie poznałem.
Pierwszym elementem, który mnie zaskoczył jest nacisk na ćwiczenie mostka. Tu moje umiejętności z wieku szkolnego się ulotniły wraz z biegiem lat. Co prawda jestem w stanie wykonać klasyczny mostek, lecz jest on nieco pokraczny i pozostawia trochę do życzenia. Przykładam się zatem do jego prostszych wersji i pracuję nad mięśniami w okolicach kręgosłupa. Są bardzo ważne w utrzymaniu poprawnej sylwetki, jak i nadają elastyczność i siłę całemu naszemu ciału.
Od dłuższego czasu pracowałem nad pompkami w staniu na rękach przy ścianie. Po skonfrontowaniu ich ze wskazówkami autora nie jest tak różowo. Wolniejsze wykonywanie pompek sprawia, że są znacznie trudniejsze, a nacisk na ręce intensywniejszy. Dlatego owe pompki przeplatam zwykłym staniem na rekach przy ścianie i wzmacniam wytrzymałość rąk.
Cały trening charakteryzuje się wolnymi powtórzeniami ćwiczeń, by mięśnie pracowały w każdym etapie powtórzenia (w pompkach popularne jest bezwładne opuszczanie ciała wykorzystując prawo przyciągania ziemskiego, a nie mięśnie). Autor jak mantrę powtarza, że najważniejsza jest technika, a nie ilość, stąd treningi są wymagające i krótkie. Na początku mojej drogi z zaprawą więzienną mogę powiedzieć, że wciągnęło mnie to wszystko bez reszty. Przejście na kolejny etap każdego ćwiczenia daje radochę i satysfakcję, a korzyści dla naszej siły i naszego zdrowia na pewno odczujemy. Paul Wade powiedział i co warto zapamiętać: Doskonałość jest podróżą, a nie punktem docelowym.
Pierwszym elementem, który mnie zaskoczył jest nacisk na ćwiczenie mostka. Tu moje umiejętności z wieku szkolnego się ulotniły wraz z biegiem lat. Co prawda jestem w stanie wykonać klasyczny mostek, lecz jest on nieco pokraczny i pozostawia trochę do życzenia. Przykładam się zatem do jego prostszych wersji i pracuję nad mięśniami w okolicach kręgosłupa. Są bardzo ważne w utrzymaniu poprawnej sylwetki, jak i nadają elastyczność i siłę całemu naszemu ciału.
Od dłuższego czasu pracowałem nad pompkami w staniu na rękach przy ścianie. Po skonfrontowaniu ich ze wskazówkami autora nie jest tak różowo. Wolniejsze wykonywanie pompek sprawia, że są znacznie trudniejsze, a nacisk na ręce intensywniejszy. Dlatego owe pompki przeplatam zwykłym staniem na rekach przy ścianie i wzmacniam wytrzymałość rąk.
Cały trening charakteryzuje się wolnymi powtórzeniami ćwiczeń, by mięśnie pracowały w każdym etapie powtórzenia (w pompkach popularne jest bezwładne opuszczanie ciała wykorzystując prawo przyciągania ziemskiego, a nie mięśnie). Autor jak mantrę powtarza, że najważniejsza jest technika, a nie ilość, stąd treningi są wymagające i krótkie. Na początku mojej drogi z zaprawą więzienną mogę powiedzieć, że wciągnęło mnie to wszystko bez reszty. Przejście na kolejny etap każdego ćwiczenia daje radochę i satysfakcję, a korzyści dla naszej siły i naszego zdrowia na pewno odczujemy. Paul Wade powiedział i co warto zapamiętać: Doskonałość jest podróżą, a nie punktem docelowym.
środa, 15 stycznia 2014
Recenzja- ''Skazany na trening. Zaprawa więzienna''
Do książki Paula Wadea przybierałem się bardzo długo. Sadziłem, że to zwyczajna pozycja zawierająca trening bez przyrządów, napisana przez więźnia. Częściowo miałem rację. Dlaczego, więc już po przeczytaniu kilku pierwszych stron nie moglem się od niej oderwać. Fenomenem tej książki jest całkowicie nowe, a raczej całkowicie stare spojrzenie na trening siłowy w ogóle. Autor obala obecne trendy w treningu, sporcie i całym myśleniu na temat pracy nad własnym ciałem. Jest zwolennikiem treningu jaki preferowano w czasach, gdy nie używano tak uporczywie maszyn i sztang na siłowniach, a sterydy nie były jeszcze tak powszechne. Wszystko kręciło się wokół kalisteniki tj. korzystania z oporu jaki daje własne ciało.
Rdzeniem całego treningu jest 6 ćwiczeń, z których każde jest przedstawione w 10 wariantach. Każdy kolejny wariant to wyższy stopień wtajemniczenia. Pierwszy etap z serii to poziom skrajnie początkujący, więc każdy może zacząć przygodę z zaprawą więzienną Ostatni wariant każdego ćwiczenia to poziom elitarny do którego droga może być długa, lecz efekt piorunujący. Trening jest tak skonstruowany, że nie ma potrzeby uzupełniania go wizytami na siłowni. Potrzebujemy do niego jedynie drążka do podciągania (lub czegoś co go przypomina), piłki do kosza, stołka i stołu. Nieco dziwny zestaw w porównaniu do wyposażenia tradycyjnej siłowni.
Paul Wade przedstawia masę argumentów, w tym z zakresu medycyny i anatomii przemawiającymi za porzuceniem ciężarów i maszyn. Przyczynami są m.in. stopniowe niszczenie naszego kręgosłupa, stawów, wiązadeł, powodowane naciskiem dodatkowych ciężarów, oraz izolowaniem mięśni w treningu. Ciało winno rozwijać siłę funkcjonalną w oparciu o własną masę, a mięśnie pracować we wzajemnej współpracy, bez szkody dla stawów i wiązadeł. Odwdzęczy się nam za to w podeszłym wieku.
Teoria autora jest nieco kontrowersyjna, lecz podane argumenty przemawiają do wyobraźni. Można się się z tym panem zgadzać lub nie, lecz warto do książki zajrzeć. Najlepiej jest przetestować trening w praktyce. Ja z racji mojego zamiłowania do wyzwań, przystąpiłem do testów moich możliwości. Chciałem sprawdzić na jakim etapie jest moja tężyzna fizyczna w każdym z 6 ćwiczeń. Po kilku dnach prób wszystkich początkowych wariantów stwierdzam, że moje umiejętności wahają się w przedziale 6-8. Problemem nie jest ilość powtórzeń, a ich jakość. Każdy wariant musi być nienaganny techniczne, bym mógł przejść do kolejnego etapu. Oszukiwanie samego siebie to porażka już na starcie, a tego byśmy nie chcieli.
Zachęcam do przeczytania Zaprawy więziennej, by spojrzeć na nowo w świat treningu, wnieść coś nowego do swojego planu. Ćwiczenia nie wymagają nakładów finansowych co może być dodatkowym atutem do zagłębiania kalisteniki.
Rdzeniem całego treningu jest 6 ćwiczeń, z których każde jest przedstawione w 10 wariantach. Każdy kolejny wariant to wyższy stopień wtajemniczenia. Pierwszy etap z serii to poziom skrajnie początkujący, więc każdy może zacząć przygodę z zaprawą więzienną Ostatni wariant każdego ćwiczenia to poziom elitarny do którego droga może być długa, lecz efekt piorunujący. Trening jest tak skonstruowany, że nie ma potrzeby uzupełniania go wizytami na siłowni. Potrzebujemy do niego jedynie drążka do podciągania (lub czegoś co go przypomina), piłki do kosza, stołka i stołu. Nieco dziwny zestaw w porównaniu do wyposażenia tradycyjnej siłowni.
Paul Wade przedstawia masę argumentów, w tym z zakresu medycyny i anatomii przemawiającymi za porzuceniem ciężarów i maszyn. Przyczynami są m.in. stopniowe niszczenie naszego kręgosłupa, stawów, wiązadeł, powodowane naciskiem dodatkowych ciężarów, oraz izolowaniem mięśni w treningu. Ciało winno rozwijać siłę funkcjonalną w oparciu o własną masę, a mięśnie pracować we wzajemnej współpracy, bez szkody dla stawów i wiązadeł. Odwdzęczy się nam za to w podeszłym wieku.
Teoria autora jest nieco kontrowersyjna, lecz podane argumenty przemawiają do wyobraźni. Można się się z tym panem zgadzać lub nie, lecz warto do książki zajrzeć. Najlepiej jest przetestować trening w praktyce. Ja z racji mojego zamiłowania do wyzwań, przystąpiłem do testów moich możliwości. Chciałem sprawdzić na jakim etapie jest moja tężyzna fizyczna w każdym z 6 ćwiczeń. Po kilku dnach prób wszystkich początkowych wariantów stwierdzam, że moje umiejętności wahają się w przedziale 6-8. Problemem nie jest ilość powtórzeń, a ich jakość. Każdy wariant musi być nienaganny techniczne, bym mógł przejść do kolejnego etapu. Oszukiwanie samego siebie to porażka już na starcie, a tego byśmy nie chcieli.
Zachęcam do przeczytania Zaprawy więziennej, by spojrzeć na nowo w świat treningu, wnieść coś nowego do swojego planu. Ćwiczenia nie wymagają nakładów finansowych co może być dodatkowym atutem do zagłębiania kalisteniki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

